Korea Południowa ogłosiła we wtorek, że idzie na wojnę z fałszywymi wiadomościami, nazywając je jednocześnie “niszczycielami demokracji”. Konserwatywni krytycy rządu stwierdzili jednak, że jest to próba ograniczenia wolności słowa.

Premier Lee Nak-yon przemawiając na posiedzeniu gabinetu powiedział, że fake news tak szeroko rozpowszechniły się w Korei Południowej, że zaczęły one ingerować nie tylko w prywatność obywateli, ale także w bezpieczeństwo narodowe i politykę zagraniczną kraju, w tym stosunki z Koreą Północną.

Pan Lee nie przedstawił przykładów, ale podczas swojej wizyty w Wietnamie, na pogrzebie prezydenta Tran Dai Quanga okazał swoje skrajne niezadowolenie. Będąc w Hanoi odwiedził Ho Chi Minh’s Stilt House i napisał w księdze gości, że poczuł „pokorę” wobec „wielkiego” wietnamskiego przywódcy. Korea Południowa walczyła przeciwko wewnętrznym komunistycznym siłom wraz z Amerykanami podczas wojny w Wietnamie.

Kiedy fotografia wpisu pana Lee w księdze gości obiegła Koreę Południową, konserwatywni krytycy w mediach społecznościowych nazwali go „komunistą”. Niektórzy nawet kłamliwie sugerowali, że pan Lee złożył hołd nie Ho, ale Kimowi Il-sungowi, założycielowi Korei Północnej i dziadkowi obecnego lidera, Kim Jong-un. Pan Lee nazwał tę dezinformację “złośliwą”.

“Fałszywe wiadomości to publiczny wróg ukrywający się za osłoną wolności słowa” – powiedział we wtorek pan Lee. “Nie możemy już przymykać na to oczu”.

Pan Lee nakazał policji i prokuratorom zbadanie i ukaranie tych, którzy “generują fałszywe wiadomości ze złośliwymi zamiarami i systematycznie je rozpowszechniają.” Powiedział także koreańskiej Komisji ds. Komunikacji, rządowej agencji regulacyjnej, aby działała w internetowych mediach, które służą jako “źródło fake news.”

Lee Nak-yon zachęcał agencje rządowe do zgłaszania fałszywych wiadomości organom ścigania w celu przeprowadzenia dochodzenia. Wezwał także do stworzenia nowych regulacji prawnych, które były już popierane przez wielu prawodawców w jego partii demokratycznej.

Opozycyjni prawodawcy potępili ruch rządu twierdząc, że jest to usiłowanie uciszenia krytyki. Dotyczy to zwłaszcza filmów z YouTube prezentowanych przez konserwatywnych krytyków w celu zaatakowania postępowego rządu prezydenta Moon Jae-in, którego często nazywają północno-koreańskim pachołkiem.

Park Dae-chul, prawodawca powiązany z konserwatywną opozycją Liberty Korea Party, powiedział: “Mogą już ukarać rozpowszechnianie fałszywych informacji zgodnie z obowiązującymi przepisami. Nie mogę jednak powstrzymać się od podejrzeń, że jest to próba rozbicia prawicowych ugrupowań. Chcą uciszyć głosy, których rząd nie chce usłyszeć.”

Prezydent Moon, szef pana Lee, przejął władzę w zeszłym roku po tym, jak Park Geun-hye został odwołany ze stanowiska prezydenta i usunięty za korupcję i inne zarzuty kryminalne. Również pani Park została oskarżona o spisek mający na celu uciszenie jej krytyków. Teraz pan Moon ma takie same oskarżenia.

Po objęciu władzy przez pana Moon uciekinierzy z Korei Północnej twierdzili, że telewizja obawia się zatrudniania ich jako komentatorów, ponieważ mają oni tendencje do oskarżania go o ignorowanie naruszeń praw człowieka w Korei Północnej, podczas gdy chętnie z nim negocjują. Prawodawcy w jego partii wprowadzili ustawę, która zakazuje uciekinierom i innym działaczom anty-północnokoreańskim wysyłania ulotek o negatywnej treści za pośrednictwem balonów na północ bez pozwolenia rządu.

Te balony niosą ulotki zawierające chrześcijańskie wiadomości i ostrą krytykę przywódcy Północy, pana Kima, często nazywając go “krwawą świnią”. Korea Północna nazywała wysyłanie takich przesyłek aktem wrogości. Kiedy pan Moon i pan Kim spotkali się w Pyongyang w zeszłym miesiącu, postanowili zaprzestać wszelkich działań wojennych wzdłuż granicy.

W wywiadzie dla Fox News pan Moon stanowczo zaprzeczył, że jego rząd ogranicza swobodę wypowiedzi północnokoreańskich uciekinierów.

“Prawdopodobnie Koreańczycy z Południa nigdy nie cieszyli się wolnością słowa tak jak teraz”, powiedział pan Moon. Stwierdził on, że nawet “fałszywe wiadomości” są przekazywane “bez ograniczeń” w telewizji i mediach społecznościowych.

W rankingu World Press Freedom Index opracowanym przez grupę obrońców praw człowieka Reporters Without Borders, Korea Południowa zajęła w tym roku 43-ciąl lokatę na 180 krajów, awansując o 20 miejsc w porównaniu z ubiegłym rokiem.

“Wybór Moon Jae-ina, działacza na rzecz praw człowieka i byłego więźnia politycznego, na prezydenta, był powiewem świeżego powietrza po złej dekadzie, w której Korea Południowa spadła o ponad 30 miejsc w rankingu World Press Freedom Index RSF” – stwierdziła grupa Reporters Without Borders. “Niemniej jednak problemy strukturalne pozostają. System powoływania kierowników publicznych dziennikarzy musi zostać zmieniony, aby zagwarantować im niezależność.”

Grupa skrytykowała także krajowe przepisy dotyczące przeciwdziałania zniesławianiu, zgodnie z którymi oświadczenia uznane za niezgodne z interesem publicznym mogą skutkować uwięzieniem: do trzech lat za prawdziwe oświadczenia i do siedmiu za fałszywe.

Źródło: www.nytimes.com