Platformy Twitter i Facebook nie robią wystarczająco wiele, aby powstrzymać nienawiść, jednak korzenie tego problemu sięgają znacznie głębiej.

Współczesnemu społeczeństwu nie udało się zabić rasizmu i nietolerancji. Ten problem został jedynie wyciszony.

Cesar Sayoc, człowiek, który rzekomo wysłał bomby do co najmniej tuzina prywatnych osób i urzędników powiązanych z ugrupowaniami liberalnymi i demokratycznymi miał przewidywalną historię na Twitterze. Sayoc często atakował i groził innym na platformie. Robił to od miesięcy.

Ludzie zarzucali Twitterowi, że nie robi wystarczająco dużo, aby zapobiec nieszczęściu. Pomimo zgłoszenia konta Sayoca do systemu nadużycia na platformie, nie odnotowano odpowiedniej reakcji na te informacje. Dopiero po zatrzymaniu Sayoca jego konto zostało zawieszone, a Twitter przeprosił.

Należy jednak przyznać, że zapobieganie takim sytuacjom jest trudnym zadaniem dla Twittera. Platforma jest bowiem pełna użytkowników, którzy nie zawsze wypowiadają się w sposób właściwy. Grożą sobie, obrzucają się obelgami, używają niecenzuralnych słów. Wiele takich zachowań nie jest zgłaszanych jako nadużycie, ponieważ trudno rozróżnić, czy dana osoba mówi serio, czy żartuje. Z drugiej strony, polityka zerowej tolerancji musiałaby oznaczać, że każda, nawet najdrobniejsza obelga to naruszenie zasad Twittera, co prowadziłoby do paradoksów.

Chcielibyśmy wierzyć, że polityka zerowej tolerancji rozwiąże problem nienawiści w social media. Bez Twittera, bez Facebooka, Sayoc i inni mu podobni nie mieliby wtedy gdzie wylewać swojej złości i planować ataków. Nie do końca jest to jednak prawdą, ponieważ nienawiść jest jak woda, zawsze znajduje drogę do środka lub na zewnątrz.

Dla przykładu, Robert Bowers, człowiek, który rzekomo zamordował 11 osób w synagodze w Pittsburghu, w szale wywołanym przez antysemityzm, nie był członkiem Twittera ani Facebooka. Bowers znalazł inny punkt wyjścia dla swojej nienawiści: prawicową sieć społecznościową o nazwie Gab.

Gab to platforma dla ludzi, którzy „mają wspólne ideały dotyczące zachodnich wartości”. Wygląda ona podobnie jak Twitter: ma posty, obserwatorów, obserwujących, filmy i coś, co nazywa się Score.

Roczny raport Gaba z marca 2018 r. szacuje, że istnieje ponad 50 milionów konserwatywnych, wolnościowych, nacjonalistycznych i populistycznych użytkowników Internetu z całego świata, którzy szukają alternatywy dla już istniejących mediów społecznościowych. Wyżej wymienieni użytkownicy również aktywnie poszukują alternatywnych platform medialnych, takich jak Breitbart.com, Drudgereport.com, Infowars i inne. Dowodzi to między innymi tego, że Gab zbudował platformę social media dla takich właśnie ludzi.

Bowers był aktywny na platformie tuż przed atakiem na synagogę.

Wkrótce po tym, jak horror wybuchł w Pittsburghu, a działalność Bowersa w mediach społecznościowych została odkryta, PayPal zablokował Gabowi hosting. To nie był pierwszy raz, kiedy Gab został wezwany do zaprzestania akceptowania nienawistnych treści na swoim portalu. Już w 2017 roku Microsoft zagroził bowiem, że zakończy usługi hostingowe względem Gaba.

Najlepiej byłoby, gdyby Gab i jego pełne nienawiści i konspiracji treści zniknęły z sieci na zawsze. Jednak działalność założyciela portalu, Andrew Torba, który szuka nowych hostów, a nawet zbiera wsparcie online, wskazuje na to, że Gab wkrótce może wznowić swoją działalność.

Ale co by było, gdyby można na dobre zlikwidować Gaba i powstrzymać wszelkie nienawistne i obraźliwe zachowania na Twitterze, Facebooku i Instagramie? Wówczas ludzie podobni do Sayoca i Bowersa nie mieliby gdzie wylewać swojej frustracji, a iloraz bólu i cierpienia na świecie zmniejszyłby się. Jednak wiele czynników wskazuje na to, że social media i platformy podobne do Gaba będą odradzać się w nieskończoność.

Media społecznościowe nie wykreowały nienawiści. Nieświadomie pomogły się jej jednak gromadzić, rozwijać i rosnąć w siłę. To nic nowego, że gniew, uraza, nienawiść i lęk przed nieznanym są tak stare jak ludzkość. Zawsze szukają punktu zaczepienia i potrafią wtopić się w nowoczesną kulturę za pośrednictwem popularnych mediów komunikacyjnych.

Social media nie chciały stworzyć nienawiści, ale w nowoczesnych mediach społecznościowych nie da się uniknąć ludzi, którymi kierują najgorsze pobudki. Jednak trzeba zauważyć, że to co napędza nienawiść i strach, znajduje się nie tylko w cyfrowej przestrzeni. Istotą tego jest to kim są ci ludzie, w jaki sposób zostali wychowani, jak byli wykształceni i jakie mają życiowe doświadczenia. Naprawianie mediów społecznościowych może powstrzymać niektóre z tych „potworów”, ale nie wyeliminuje nienawiści. Social media powinny być bezpiecznym miejscem, ale nie mylmy tego z bezpiecznym światem.

Źródło: medium.com