Niewiedza jest rozkoszą, ale informacja nie jest wrogiem. Niestety przyszło nam żyć w erze „fake news”.

Amerykańskie społeczeństwo przyzwyczaiło się już do tego, że wiadomości płynące z mediów informacyjnych po media społecznościowe, a przede wszystkim z ust prezydenta Trumpa, wpuszczają jednym uchem, a wypuszczają drugim. Ludzie uważają, że nie mogą ufać żadnemu źródłu.

Może to wynikać po części z ogólnego nasilenia zaciekłych stronniczych dyskusji oraz nieodłącznej potrzeby naszego pokolenia, aby swoje poglądy kierować na prawo lub na lewo. Ale historycznie konotacja dziennikarstwa nigdy nie była pozytywna. Już od początku XX wieku ogół społeczeństwa myśli negatywnie o dziennikarzach.

Jest to bardzo niepokojące, że ludzie mają wrodzone pragnienie pozostania nieświadomym, niż stawienie czoła nieprzyjemnym faktom. Uważa się, że rosnąca nieufność znacznej większości opinii publicznej wobec otrzymywanych informacji wynika z antymedialnego programu prezydenta Donalda Trumpa.

Każdego dnia w mediach pojawiają się nowe wiadomości na temat strzelanin czy innych tragedii. Jednak niezależnie od ofiary tweety prezydenta wyśmiewają przekazujące te newsy media.

Prezydent Stanów Zjednoczonych korzysta z mediów społecznościowych mniej odpowiedzialnie niż gimnazjaliści.

Ankieta CBS News wykazała, że 91 procent zwolenników Trumpa powiedziało, że ufają dostarczanym przez niego informacjom, podczas gdy tylko 11 procent powiedziało, że ufa pod tym względem źródłom mediów. To budzi pewne obawy.

Reporterzy przekazując niekorzystne dla Trumpa informacje często narażają swoje życie, ponieważ nie chcą milczeć na temat ignorancji prezydenta wobec prawdy. On jednak wciąż obarcza winą media nazywając je źródłem szerzącej się nienawiści.

„W naszym kraju panuje olbrzymi gniew, częściowo z powodu niedokładnych, a nawet oszukańczych doniesień o faktach” – napisał na Twitterze Trump. „Media fałszywych wiadomości, prawdziwi wrogowie ludzi, muszą powstrzymać otwartą i oczywistą niechęć i dokładnie i uczciwie przekazywać informacje”.

Ale pejoratywna retoryka Trumpa wobec mediów nie jest niczym nowym. Już następnego dnia po zaprzysiężeniu, Trump rozpoczął swój atak na media. Jak podaje The New York Times, nazwał on dziennikarzy „najbardziej nieuczciwymi istotami na ziemi”.

W wywiadzie dla dziennikarza Lesleya Stahla Trump wyjaśnił, dlaczego tak ostro krytykuje media.

„Robię to, aby zdyskredytować was wszystkich i poniżyć was wszystkich, aby wtedy, kiedy napiszecie negatywne historie na mój temat, nikt wam nie uwierzył” – powiedział.

Ostatnio, według NPR, prezydent powiedział wprost: „Walczę z mediami”.

Ale w czasach, w których kłamstwa się szerzą, zadaniem mediów jest pociągnięcie polityków do odpowiedzialności. Jest to szczególnie ważny aspekt demokracji, aby społeczeństwo miało dostęp do wszystkich rodzajów informacji.

Jedyną rzeczą, wobec której Trump zachował się odpowiedzialnie było morderstwo Jamala Khashoggi, saudyjskiego dziennikarza, który został zamordowany w konsulacie Arabii Saudyjskiej.

Przez anty-medialną politykę Trumpa, Ameryka może już nie być bezpiecznym miejscem nawet dla amerykańskich dziennikarzy. W związku z tym naród powinien jednogłośnie dać do zrozumienia, że tłumienie praw i jawne rozpowszechnianie kłamstw wśród społeczeństwa nie będzie tolerowane, czy to ze strony prezydenta, czy nieetycznych źródeł wiadomości. Nie wolno tolerować ignorancji ani znieważania mediów. Bez reporterów, którzy są gotowi zaryzykować wszystko, aby odkryć prawdę przed narodem amerykańskim, Stany Zjednoczone nie będą ani krajem wolnych, ani ojczyzną odważnych.

Źródło: ubspectrum.com