Fałszywi ludzie i fałszywe konta w mediach społecznościowych, fałszywa aktywność w sieci oraz fałszywe klikanie na fałszywych stronach internetowych – w niektórych obszarach sieci oszuści stworzyli w zasadzie symulację, gdzie nic lub prawie nic nie jest prawdziwe…

Ile treści w sieci to fałsz? Badania sugerują, że ok. 60 proc. ruchu w sieci może pochodzić od botów i zautomatyzowanych programów komputerowych. Już w 2013 r. mówiło się, że nawet połowa ruchu na portalu YouTube to “boty podszywające się pod ludzi”. Systemy portalu wykrywające fałszywy ruch zaczęły aktywność botów traktować jako ruch rzeczywisty, a aktywność ludzi jako fałszywy.

W 2018 roku, który właśnie się skończył, boty przewyższyły liczbę ludzi online. Wszystko, co kiedyś wydawało się definitywnie i bez wątpienia realne, teraz wydaje się nieprawdziwe, a wszystko, co kiedyś wydawało się nieco nierealne, wygląda rzeczywiście.

Jeśli mierzymy ruch na swoich stronach, dane powinny być maksymalnie prawdziwe. Są w końcu policzalne, możliwe do śledzenia i sprawdzalne, a od nich zależy istnienie i kondycja branży reklamowej, która ostatecznie napędza największe platformy społecznościowe i wyszukiwarki. Jednak nawet Facebook, największa na świecie organizacja gromadząca dane, nie zawsze pokazuje nam prawdziwe liczby.

W październiku 2018 r. drobni reklamodawcy złożyli pozew zbiorowy przeciwko gigantowi mediów społecznościowych, oskarżając go o ukrywanie bądź przeszacowanie czasu spędzanego przez użytkowników na oglądaniu filmów na platformie (nawet dziesięciokrotnie). W ciągu ostatnich dwóch lat Facebook przyznał się do błędnego raportowania zasięgu postów na profilach, czy też średniego czasu spędzonego na czytaniu artykułów.

W serwisie YouTube działalność polegająca na kupowaniu i sprzedawaniu wyświetleń wideo wciąż kwitnie. Przedstawiciele portalu twierdzą, że tylko “niewielki ułamek” ruchu jest nieprawdziwy, ale fałszywi subskrybenci są jednak sporym problemem, bo strona przeprowadziła czystkę spamerskich kont w połowie grudnia. Dziś można kupić 5000 wyświetleń w serwisie YouTube (30 sekund filmu liczy się jako obejrzany film) już za 15 dolarów, a klienci są przekonani, że kupowane przez nich wyświetlenia pochodzą od prawdziwych ludzi.

Na niektórych platformach, wyświetlenia filmów i pobieranie aplikacji mogą zostać sfałszowane w dość wyrafinowany sposób. Jeśli nigdy nie widzieliście, jak wygląda to w praktyce, zapoznajcie się z filmem pt. “Click farm”. Setki pojedynczych smartfonów, rozmieszczonych w rzędach na półkach lub stojakach w profesjonalnie wyglądających biurach, z których każdy ogląda to samo wideo lub pobiera tę samą aplikację… brzmi przerażająco?

Dziś mamy nie tylko boty udające ludzi i ludzi podszywających się pod innych ludzi, ale także czasami ludzi udających boty. Mamy także CGI – fałszywych ludzi o prawdziwym ciele, fałszywej twarzy, ale dużym i – niestety – prawdziwym wpływie na użytkowników.

Fałszywa rzeczywistość jest na razie wciąż trudniejsza do zidentyfikowania. W styczniu 2018 r. świat wypełniony podróbkami i innymi sztucznie wygenerowanymi zdjęciami nie będzie takim, w którym “fałszywe” obrazy są rutynowo uważane za prawdziwe, ale takim, w którym “prawdziwe” obrazy są rutynowo uważane za fałszywe – po prostu dlatego, że w następstwie postępu technologicznego nikt nie będzie w stanie tego odróżnić.

Lata rozwoju mediów społecznościowych i technologii opartej na liczbach, wyrafinowane i coraz lepsze systemy zbiorowej manipulacji, w wielu krajach wciąż nieuregulowane rynki platform społecznościowych… To wszystko wytworzyło środowisko, w którym sensowniej jest być fałszywym, nieszczerym i cynicznym, kłamać i oszukiwać, wprowadzać w błąd i zniekształcać. Jeśli ktoś nie zrobi czegoś z tym, co dzieje się z Internetem, któregoś dnia wszyscy znajdziemy się w rzeczywistości całkiem wirtualnej, pozbawionej prawdziwych ludzi po drugiej stronie, w świecie fałszywych kliknięć, fałszywych stron i fałszywych komputerów, gdzie jedyną prawdziwą rzeczą będą tylko reklamy i duże pieniądze.