Fałszywe wiadomości, fałszywe raporty, dezinformacja, propaganda, kłamstwa. Jakkolwiek byśmy tego nie nazwali, zjawisko to jest tak stare jak sama koncepcja komunikacji. Jednak w erze cyfrowej ten problem stał się o wiele poważniejszy. Serwisy społecznościowe, takie jak Facebook, Youtube i WhatsApp, umożliwiają natychmiastowe rozpowszechnianie informacji wśród osób z całego świata. Cyfryzacja dezinformacji została obarczona winą za wypaczanie wyników wyborów i referendów oraz kierowanie opinii publicznej na złą drogę.

Co zatem należałoby zrobić w Europie, aby zminimalizować ten problem?

Euronews rozmawiał z Chrisem Marsdenem, prawnikiem i profesorem prawa medialnego na University of Sussex w Wielkiej Brytanii. Wraz z politologiem, Trishą Meyer, przedstawił wyniki badań, które współautorzy napisali do The Panel for the Future of Science and Technology (STOA), oddziału Parlamentu Europejskiego.

W badaniu przyjrzano się, jak rządy mogą kontrolować firmy (Facebook, Youtube itp.), które same regulują dezinformację rozpowszechnianą na ich własnych platformach. Badanie zostało zlecone przez STOA, ponieważ, jak powiedział Paul Rübig, pierwszy wiceprzewodniczący panelu, „dezinformacja wywołana przez światowy przemysł trollowy jest skierowana przeciwko naszym demokratycznie wybranym partiom politycznym”.

Kto powinien regulować fake news udostępniane online?

Dla Chrisa Marsdena zadanie regulowania fałszywych wiadomości nie powinno spoczywać wyłącznie na barkach rządów krajowych lub organów ponadnarodowych, takich jak UE. Nie sądzi on również, aby same firmy mogłyby być w pełni odpowiedzialne za to zadanie. Zamiast tego opowiada się za „współregulacją”.

Czy sztuczna inteligencja może rozwiązać problem fake news?

Jednym z argumentów zgłaszanych przez właścicieli platform internetowych jest to, że nowe technologie mogą rozwiązać problemy, które same stwarzają. Główną z tych technologii jest uczenie maszynowe lub sztuczna inteligencja. Jednak koncepcja, że AI jest „cudownym lekarstwem”, panaceum na fałszywe wiadomości, jest w najlepszym przypadku optymistyczna. Marsden uważa, że chociaż sztuczna inteligencja może być przydatna do usuwania dezinformacji po jej wykryciu, to jej identyfikacja w pierwszej kolejności wymaga ludzkiej ingerencji. Jest to szczególnie prawdziwe, mówi, gdy w grę wchodzą narodowe i kulturowe subtelności.

To co Europa musi zrobić, to „upewnić się, że to, co robią firmy, polega na angażowaniu Europejczyków do sprawdzania faktów, obywateli europejskich do pracy w sprawie odwołań, Europejczyków do pracy z ich sztuczną inteligencją”.

Nie można po prostu mieć ludzi w Kalifornii, albo garstki ludzi wynajętych z Internetu, z Filipin czy Indii, by regulować europejskie fałszywe wiadomości. To muszą być Europejczycy”.

Walka z fake news ma swój koszt

O ile wydaje się, że najlepszym interesem właścicieli platform jest zmniejszenie rozpowszechniania dezinformacji, środki zaproponowane przez Chrisa Marsdena i Trishę Meyer, mogą okazać się nie do zaakceptowania. Jak zawsze sprowadza się to do kwestii pieniędzy.

Firmy będą żądać wspaniałych wyników od sztucznej inteligencji, ponieważ znacznie taniej jest stosować ją do rozwiązania problemu fałszywych wiadomości, niż zatrudnić wystarczającą liczbę ludzi, aby rozwiązać problem” – mówi Marsden. Firmy powiedzą, że „uczenie maszynowe jest fantastyczne, możemy użyć sztucznej inteligencji w celu rozwiązania tego problemu, nie musisz pytać nas, ile osób zatrudniamy”.

W rzeczywistości jedynym dokładnym sposobem poradzenia sobie z fałszywymi wiadomościami jest posiadanie hybrydy, w której zatrudnionych jest wielu ludzi pracujących nad problemami, które AI zidentyfikowała. Ale te problemy muszą być wartościowane przez ludzi. To jest drogie dla Facebooka i Youtube, ale jest absolutnie niezbędne”.

STOA: wysiłki Parlamentu Europejskiego na rzecz rozwoju nauki i technologii nauczania

Marsden i Meyer zaprezentowali swoje badania podczas rocznego wykładu STOA (Science and Technology Options Assessment) w Brukseli 4 grudnia.

STOA jest organem politycznym i administracyjnym Parlamentu Europejskiego, zarządzanym przez Panel for the Future of Science and Technology, w skład którego wchodzą członkowie różnych komisji parlamentarnych. Dąży do zapewnienia niezależnej, obiektywnej analizy zagadnień naukowych i technologicznych oraz opcji politycznych w zakresie radzenia sobie z nimi.

Jednym z jego zadań jest organizowanie wydarzeń publicznych, w których politycy i przedstawiciele środowisk naukowych oraz całego społeczeństwa omawiają rozwój technologiczny o znaczeniu politycznym dla społeczeństwa obywatelskiego.

Doroczny wykład jest głównym punktem kalendarza STOA i skupia wybitnych mówców, aby porozmawiać o ważnych tematach o znaczeniu politycznym w dziedzinie nauki i nowych technologii oraz zwiększyć świadomość społeczną w zakresie kwestii naukowych i technologicznych.

Tematem tegorocznego wykładu było: „Technologie kwantowe, sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo: nadrabianie zaległości w przyszłości” i, jak twierdzi rzecznik Parlamentu, logiczna kulminacja serii wydarzeń STOA i projektów naukowych związanych z rozwojem sztucznej inteligencji w ostatnich latach. Eva Kaili, grecka posłanka do Parlamentu Europejskiego i przewodnicząca STOA, powiedziała w rozmowie z Euronews:

Sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej częścią naszego codziennego życia. Drugi rok STOA zajmuje się tym, w jaki sposób sztuczna inteligencja i rozwój fizyki kwantowej wpłyną i ukształtują nasze życie w niedalekiej przyszłości: jak to ułatwi, ale także jak wiele niebezpieczeństw AI ujawni naszym społeczeństwom, jeśli nie zaczniemy budować silnego kodeksu etycznego.

Źródło: euronews.com