Co sprawia, że ludzie tak łatwo wierzą w fałszywe wiadomości i inne formy strategicznej dezinformacji? Czy oślepiają ich polityczne pasje? A może są po prostu intelektualnie leniwi? A co, jeśli nic nie można z tym zrobić?

Pytania te stały się bardziej naglące w ostatnich latach, między innymi z powodu skandalu dotyczącego rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej mającej na celu wpłynięcie na wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 2016 r. Ogólnie rzecz biorąc, nasza kultura polityczna wydaje się być coraz bardziej zapełniona przez ludzi, którzy popierają dziwaczne lub wyraźnie fałszywe twierdzenia, które często pokrywają się z ich polityczną ideologią.

Dobra wiadomość jest taka, że psychologowie i inni socjologowie ciężko pracują, aby zrozumieć, dlaczego ludzie nie potrafią dostrzec fałszu. Zła wiadomość jest taka, że nie ma jeszcze zgody co do odpowiedzi. Są dwie teorie na ten temat. Jedna twierdzi, że nasza umiejętność rozumowania jest podyktowana naszymi przekonaniami politycznymi. Druga uważa, że problem polega na tym, iż jesteśmy mentalnie leniwi. Obie teorie sugerują jednak, że jeśli zrozumiemy jakie są rezultaty racjonalizacji oraz lenistwa, będzie można lepiej zaprojektować rozwiązania polityczne, aby pomóc zwalczyć problem.

Koncepcja racjonalizacji opiera się na szeregu teorii twierdzących, że jeśli chodzi o problemy o charakterze politycznym, ludzie wykorzystują swoje zdolności intelektualne, aby przekonać samych siebie, aby wierzyli w to w co chcą, a nie próbowali faktycznie odkrywać prawdę. Zgodnie z tym poglądem, pasje polityczne w istocie sprawiają, że ludzie są nierozsądni.

Taka „racjonalizacja”, choć przekonująca w niektórych kontekstach, nie wydaje się najbardziej naturalnym lub najczęstszym wyjaśnieniem ludzkiej słabości dla dezinformacji. Uważa się, że ludzie często po prostu nie myślą krytycznie o informacjach, które napotykają.

Wiele badań z zakresu psychologii poznawczej wykazało, że odrobina rozumowania stanowi długą drogę do tworzenia dokładnych przekonań. Na przykład ludzie, którzy myślą bardziej analitycznie są mniej zabobonni, rzadziej wierzą w teorie spiskowe i są mniej otwarci na pozornie głębokie, ale w rzeczywistości puste twierdzenia. Ten materiał dowodowy sugeruje, że głównym czynnikiem tłumaczącym akceptację fałszywych wiadomości może być lenistwo poznawcze, zwłaszcza w kontekście mediów społecznościowych, gdzie wiadomości często tylko pobieżnie się przegląda.

Niedawno zostały przeprowadzone badania, w których uczestnicy o różnych przekonaniach politycznych wskazali, czy wierzą w serię wiadomości. Zostały im przedstawione autentyczne nagłówki zaczerpnięte z mediów społecznościowych. Niektóre z nich zawierały prawdę, a niektóre fałsz. Oceniono, czy uczestnicy badania zaangażują się w rozumowanie, czy zareagują intuicyjnie. Do badania użyto testu refleksji kognitywnej, który jest szeroko stosowany w psychologii i ekonomii behawioralnej.

Odkryto, że ludzie, którzy angażują się w bardziej refleksyjne rozumowanie, lepiej rozróżniają prawdę od fałszu, niezależnie od tego, czy nagłówki są zgodne z ich poglądami politycznymi. Pod uwagę brano poziom wykształcenia, a także orientację polityczną. Badani stanowili grupę reprezentatywną dla danego kraju pod względem wieku, płci, przynależności etnicznej i regionu zamieszkania.

Wyniki badania sugerują, że posługiwanie się naszymi umiejętnościami rozumowania powinno być częścią rozwiązania problemu dezinformacji, które krążą w mediach społecznościowych. Inne badania dowodzą natomiast, że nawet ludzie o konkretnych politycznych poglądach nie są tak irracjonalni, jak twierdzi koncepcja racjonalizacji.

Jednak nie zawsze myślenie analityczne zdaje egzamin. Są to jednak raczej wyjątki niż reguła. Nie zawsze bowiem jesteśmy w stanie utrzymać nasz rozum w ryzach kierując się jedynie naszymi stronniczymi uprzedzeniami.

Przeprowadzone badania sugerują, że rozwiązaniem problemu politycznej dezinformacji powinno być rozpowszechnianie precyzyjnych przekazów i szkolenie lub zachęcanie ludzi do myślenia bardziej krytycznego. Nie jesteśmy skazani na brak rozsądku, nawet w bardzo upolitycznionych czasach. Należy też pamiętać, że dotyczy to również osób, z którymi się nie zgadzamy.

Źródło: nytimes.com