Jak potajemnie wpływać na ludzi na Facebooku? Za $29 zrobi to brytyjski start-up o nazwie The Spinner. Firma twierdzi, że może skierować na wybraną osobę grad reklam. Reklamy te są tak subtelnie zaprojektowane, aby wpływać na czyjeś zachowanie.

The Spinner został nazwany „początkiem prawdziwego życia”. W ubiegłym roku przykuł uwagę prasy dzięki obietnicom możliwości „prania mózgu”, a dziś serwis twierdzi, że zebrał tysiące zadowolonych klientów. Użytkownicy mogą poprosić o niestandardową kampanię lub wybrać jedną z 10 gotowych kampanii reklamowych, takich jak np.: „Proponuj małżeństwo”, „Przestań pić” i (podobno) najlepiej sprzedającą się kampanię „Inicjuj seks”.

Na przykład żona, która jest celem kampanii „Inicjuj seks”, zobaczy reklamę łączącą się z artykułem zatytułowanym „9 sposobów na zainicjowanie seksu”, historię z życia rodzinnego „Dlaczego seks jest tak ważny dla twojego męża” oraz artykuł „Znaczenie seksualności dla szczęśliwego małżeństwa”, po trwającej trzy miesiące kampanii podświadomie zacznie utożsamiać się z tymi informacjami.

Inne kampanie działają w podobny sposób. Na przykład skłonienie ukochanej osoby do rzucenia palenia czy nakłonienie gracza, aby udał się do najbliższego kasyna i grał na automatach. Za nieco więcej pieniędzy The Spinner zaprojektuje również kampanię indywidualną. Niektórzy klienci życzą sobie, aby dobierane były reklamy z udziałem konkretnych aktów seksualnych, w celu przywrócenia byłego kochanka za pośrednictwem Facebooka.

The Spinner jest pierwszą firmą, która zarabia na czymś, co nazywa się „snajperskim targetowaniem na Facebooku”. Metoda jest precyzyjna i dostarcza niestandardową wiadomość do jednego odbiorcy. Prawidłowo przeprowadzona kampania nie pozwoli zorientować się celowi, że jest skierowana właśnie do niego.

Jednak wkrótce po uruchomieniu firmy jej twórcy odkryli, że nie są w stanie dotrzeć w ten sposób do każdego odbiorcy. Obecnie 30 proc. reklam „prania mózgów” The Spinner’a zamieszczanych jest na Facebooku i Instagramie. Na tych portalach jest to bowiem znacznie łatwiejsze niż w przypadku wyszukiwarek treści. Ale też prawie 10 razy droższe.

Facebook, podobnie jak inne firmy reklamowe, jest najczęściej płatny, gdy użytkownicy klikają na reklamę, podczas gdy dla celów The Spinner’a wystarczy samo wyświetlenie reklamy. Nie trzeba klikać, bo jeśli jest się wystawianym ciągle na te same treści, działa to jak jak „pranie mózgu”.

Współzałożyciel firmy The Spinner jest niezwykle nieuchwytną postacią. Opisuje siebie jako izraelskiego obywatela pochodzenia tureckiego, mieszkającego w Londynie, twierdzi, że pracuje w brytyjskiej agencji reklamowej, która uruchomiła The Spinner jako projekt poboczny. Ale nie ujawnia nazwy firmy ani niczego innego, co można zweryfikować.

Jest „duchem” w publicznej dokumentacji i mediach społecznościowych, odmówił również podania swojego numeru telefonu podczas serii wywiadów telefonicznych z “The Daily Beast“, zamiast tego sam inicjował połączenia z zablokowanego numeru. Kiedy ostatnio czekał na rozmowę z magazynem Forbes w Londynie, wykonano jedyną znaną fotografię Sheflera – od tyłu, ponieważ odmówił sfotografowania swojej twarzy.

Shefler powiedział “The Daily Beast“, że Spinner ma 35 000 użytkowników, podczas gdy w wywiadzie z “Forbes” stwierdził, że ta liczba to 150 000, dodając, że usługa przyniosła w ciągu tylko jednego roku 5,1 miliona dolarów przychodu.

Oficjalny adres pocztowy Spinnera to kawiarnia przy Fleet Street. Najwcześniejsze działania tego serwisu w zakresie autopromocji są również podejrzane. Jedne z pierwszych wzmianek na Twitterze o nowej usłudze „prania mózgów”, które pojawiły się w lipcu zeszłego roku, pochodziły z trzech kont na Twitterze, które zawierały wszystkie znamiona tzw. sockpuppetry, w tym jedno konto, które korzystało z cudzego zdjęcia. Po opublikowaniu tego odkrycia wszystkie trzy konta zostały usunięte.

Wcześniejsze dane ujawniają pewne wskazówki dotyczące pochodzenia Spinnera. Wszystkie trzy wyżej wymienione konta na Twitterze były wcześniej wykorzystywane do promowania innego kontrowersyjnego produktu z linkami do londyńskiej agencji marketingowej prowadzonej przez obywatela Izraela. Produkt był aplikacją na smartfony o nazwie Burn Money.

Burn Money to prosta, bezpłatna aplikacja, która bardzo dobrze wykonywała jedną funkcję. Po dokonaniu zakupu w aplikacji, w przedziale między 1 dolarem a 100 dolarami (w realnych pieniądzach), można było obserwować, jak ta kwota w walucie amerykańskiej staje w płomieniach na naszych oczach. Aplikacja przedstawiała wideo z wirtualnym paleniem pieniędzy, które można było opublikować w mediach społecznościowych, i wysłała „certyfikat” potwierdzający, że wydałeś 100 dolarów na absolutnie nic.

Burn Money zadebiutowało w 2014 roku. W 2015 roku ogłosiło, że zebrało 3,1 miliona dolarów w funduszach początkowych od brytyjskich inwestorów związanych z przemysłem gier hazardowych. Jakiś czas po rzekomym napływie gotówki aplikacja została zbanowana w sklepie Google Play i zniknęła. Choć Burn Money już dawno nie działa, jego strona na Facebooku wciąż istnieje. W czerwcu 2018 roku opublikowała nawet artykuł o The Spinner. Zapytany o to Shefler potwierdził związek pomiędzy The Spinner a aplikacją Burn Money.

Nie ja, ale mój partner, jeden z innych współzałożycieli, był w to zaangażowany” – powiedział Shefler. „Zarobili prawie milion dolarów, dopóki Google ich nie wyrzuciło”.

Wydaje się, że to pytanie zaniepokoiło Sheflera, ale pod koniec rozmowy znów był entuzjastycznie nastawiony do swojej usługi i osobistych sukcesów – matki, która wykorzystała niestandardową kampanię, aby przekonać syna do pozostania w college’u, czy wielu kobiet, które zostały poproszone o rękę w wyniku kampanii „Proponuj małżeństwo”.

Źródło: thedailybeast.com