W ostatnich dniach opinią publiczną wstrząsnęła wiadomość dotycząca makabrycznej działalności jednej z ubojni bydła w Polsce. Aferę ujawnili dziennikarze „Superwizjera” (TVN) w swoim reportażu. Sprawa dotyczyła handlu chorymi krowami, które, często w stanie agonalnym, były przewożone do ubojni. Opublikowanie tego materiału poruszyło też internautów.

Masakra w ubojni

Dziennikarze „Superwizjera” przygotowując swój materiał korzystali z pomocy informatora, człowieka, który od lat pracuje w branży mięsnej i zna ją od podszewki. Mogli również przekonać się osobiście o tym, co dzieje się w ubojni, ponieważ jeden z dziennikarzy zatrudnił się w firmie, w której odbywał się makabryczny proceder.

Początkowo dziennikarz został skierowany do pracy przy rozbiorze mięsa. Pierwszą niepokojącą rzeczą, która rzuciła mu się w oczy były przeznaczone do obróbki sine i cuchnące połacie wołowiny. Po dwóch tygodniach, bez przeszkolenia i żadnej umowy, dziennikarz „Superwizjera” został przeniesiony na nocną zmianę, podczas której dokonywano uboju krów.

Zdatne” do spożycia

Ze śledztwa przeprowadzonego przez dziennikarzy wynikło, że firma zajmująca się nielegalnym ubojem chorych zwierząt czerpała z tego procederu kolosalne zyski. Podczas gdy ubój zdrowych zwierząt wynosi około 350 tys. zł rocznie, to w przypadku uboju zwierząt chorych wynosił on prawie 2,5 mln zł. w skali roku.

Okazało się, że w całą sprawę uwikłany był również weterynarz, który udostępniał pracownikom pieczątkę informującą o przydatności mięsa do spożycia. Osobiście jednak nie pojawiał się nigdy w ubojni. W jaki sposób firma pozyskiwała takiego weterynarza? „Kasa w łapę i siup”.

Branża mięsna w opałach?

Dzięki dochodzeniu przeprowadzonemu przez dziennikarzy „Superwizjera” okazało się, że na terenie naszego kraju od wielu lat istnieją ubojnie zajmujące się nielegalnym skupem chorego bydła. Kryzys, który rozpętał się po opublikowaniu reportażu sprawił, że w mediach i Internecie rozgorzała dyskusja. Istnieją obawy, że ta afera może narazić przemysł mięsny na wiele strat.

W związku z nagłośnieniem wyżej wymienionej sprawy stanowisko zajął Główny Lekarz Weterynarii, Paweł Niemczuk. Wydał komunikat, w którym zarządził m.in. „ustalenie miejsc i adresów przekazanych przez służby weterynaryjne numerów telefonów osób ogłaszających chęć sprzedaży lub zakupu bydła z urazami.” Zarządził również „niezwłoczne przeprowadzenie kontroli na terenie Polski przez podległe mu organy Inspekcji Weterynaryjnej w wyżej wymienionym obszarze. Kontrole te mają być realizowane w ścisłej współpracy z innymi służbami, w szczególności ze służbami Policji, Inspekcji Transportu Drogowego i Prokuratury.

Analiza obecności tematu w sieci

Kulminacyjnym momentem jeśli chodzi o dyskusję w sieci na ten temat był 27 stycznia (ponad 12 tys. wzmianek w dyskusji). Dynamika dla czterech głównych kanałów social media (Facebook, Twitter, YouTube, Instagram – w sumie ponad 40 tys. wzmianek i ponad 2 mln zasięgu i prawie 60 tys. interakcji w okresie 23-31 stycznia 2019 r.):

Dokładniejsze dane na temat dyskusji uzyskamy przedstawiając je a skali godzinowej:

Przebadaliśmy również treść wszystkich wpisów w podziale na kanały social media (FB i TT):

Bardzo niekorzystnie do końca stycznia prezentował się wskaźnik sentymentu (liczony punktami sentymentu). W badanym okresie był on zarówno w social media, jak i w opiniach na portalach internetowych (pod publikacjami) ujemny.

Facebook był najpopularniejszym miejscem dyskusji, które odnotowało najwyższą liczbę wzmianek i interakcji. Choć YouTube i Twitter uzyskały bardzo podobną liczbę wzmianek, to pierwsze z wymienionych źródeł generowało wyższe zaangażowanie. W sumie w social media udało się znaleźć ponad 40 tys. opinii.

Najpopularniejsze miejsca dyskusji (Facebook i Twitter):

Temat podchwyciły szybko popularne i poczytne media elektroniczne. Najwięcej interakcji – co nie budzi zdziwienia – uzyskała publikacja portalu TVN24.pl. Kolejne miejsca pod tym względem zajęły gazeta.pl i natemat.pl. Zatem kontrowersyjny temat bez wątpienia uzyskał bardzo szerokie dotarcie.

Niestety informacje na temat sytuacji w Polsce znalazły też swoje odbicie w mediach poza krajem, co może przyczynić się do znacznego pogorszenia wizerunku naszej branży mięsnej.

Przykładowe wpisy

“Ja więcej mleka odzwierzęcego nie kupię. Krowy przez całe życie są sztucznie zapładniane, bo tylko w stanie brzemiennym produkują mleko, ich dzieci są, jeżeli to samica krowy albo zostawiane w mleczarni, albo w przypadku samca przekazywane do ubojni. Po kilkunastu ciążach taka krowa jest WYEKSPLOATOWANA do granic możliwości i oddawana do ubojni – był o tym ostatnio ciekawy materiał w tvn. Z punktu humanitarnego wspieranie mleczarstwa jest gorsze od jedzenia mięsa. Ludzie, opamiętajcie się!”

“Wołowiny już nie kupię. Koszmar jakiś.”

“Boże ale tak się znęcać nad chorymi zwierzętami nie kupię już wołowiny na pewno to nieludzkie”

“już dłuuuuugo nie kupię wołowiny! proponuję bojkot”

“Nie wierze w żadne zapewnienia , ja już wołowiny nigdy nie kupię”

“Teraz to już nawet dla moich kotów nie kupię karmy z wołowiną”

“ja już wolowiny nie kupię …brrrr…wczorajszy superwizjer skutecznie mnie wyleczył…nie mówiąc o żalu nad tymi cierpiącymi krowami..tragedia”

Podsumowanie

  • Kontrowersyjny temat wygenerował szerokie zainteresowanie internautów zarówno w Polsce, jak i poza nią. Lawina komentarzy i publikacji ruszyła.
  • Istnieje bardzo duże zagrożenie, że nastąpi znaczący spadek sprzedaży mięsa wołowego, co wywnioskować można z komentarzy w sieci. Dużym ryzykiem dla branży jest nie tyle sprzedaż wewnątrz kraju, co zmniejszenie eksportu polskich produktów mięsnych. Odpowiedzialność za zaistniałe obecnie problemy ponoszą zarówno właściciele ubojni, handlarze i hodowcy zwierząt, ale też instytucje państwowe, które w tym przypadku zawiodły. Dlatego też biorąc pod uwagę sytuację polityczną w kraju, może dochodzić do obwiniania rządu, że nie panuje nad tym, co dzieje się w kraju.
  • Minister rolnictwa stanął przed trudnym i wymagającym czasu zadaniem poprawy wizerunku naszej branży mięsnej na świecie. Być może pomogą planowane zmiany w ustawie weterynaryjnej, monitoring ubojni czy samochodów do transportu zwierząt. Poprawa wizerunku i odbudowanie zaufania rynków światowych to jednak praca na wiele miesięcy.
  • W tej chwili istnieje ogromna potrzeba pokazania poza Polską, że władze w pełni kontrolują sytuację i zrobią wszystko, by w przyszłości nie miały one miejsca.