Jeśli szukasz prawdziwych wiadomości, znajdziesz je na Twitterze. Jeśli wolisz ich fałszywą odmianę, twój kanał na Facebooku jest ich idealnym źródłem. Tak wynika z nowego badania przeprowadzonego przez Uniwersytet w Oksfordzie.

Zaskakujący wynik analizy Twittera

Autorzy badania przyjrzeli się ponad 580 tys. tweetów związanych z wyborami do Parlamentu Europejskiego w okresie 15 dni w kwietniu. Następnie przeanalizowali linki, które były udostępniane co najmniej pięć razy, oznaczając je jako wiadomości „prawdziwe” oraz „śmieciowe”. Te drugie zdefiniowano jako „skrajnie ideologiczne, wprowadzające w błąd i nieprawdziwe informacje”. Najbardziej popularnym źródłem wiadomości, które zespół z Oksfordu określił jako „śmieciowe”, było InfoWars.

Jeden z wyników był zaskakujący, biorąc pod uwagę wszystkie obawy związane z rosyjską ingerencją. Według badania, mniej niż 4 proc. źródeł udostępnianych wielokrotnie na Twitterze było wiadomościami „śmieciowymi” lub „znanymi źródłami rosyjskimi”. Użytkownicy Twittera byli znacznie bardziej skłonni do udostępniania linków do głównych serwisów informacyjnych, które stanowiły 34 proc. „podań dalej”. Jedynym wyjątkiem były tweety w języku polskim, w których wiadomości „śmieciowe” stanowiły 21 proc. ruchu.

Większość pozostałych powiązań dotyczyła kampanii politycznych i związanych z nimi organizacji (22 proc.) oraz źródeł innych niż wiadomości, takich jak grupy obywatelskie i organizacje non-profit (36 proc.).

Wyniki badań nad Facebookiem

Facebooka badano w nieco inny sposób. Autorzy wzięli tutaj pod uwagę pięć najpopularniejszych źródeł wiadomości „śmieciowych” i pięć najpopularniejszych źródeł prawdziwego dziennikarstwa w siedmiu różnych językach. Następnie zmierzyli ile polubień, komentarzy i akcji na Facebooku zgromadziło każde źródło w ciągu miesiąca poprzedzającego wybory europejskie. Chociaż użytkownicy Facebooka w Europie zamieścili znacznie więcej linków do legalnych serwisów informacyjnych, źródła wiadomości „śmieciowych” zazwyczaj dzielono z dużo większym rozmachem.

Skłonność do przekazywania „śmieciowych” informacji różniła się znacznie w zależności od kraju. Linki do „junk news” w języku niemieckim udostępniano sześć razy częściej niż prawdziwe wiadomości. W przypadku materiałów anglojęzycznych stosunek wiadomości „śmieciowych” do prawdziwych wynosił od 4 do 1. W przypadku języka francuskiego od 2 do 1. Jednak w przypadku postów w języku polskim i włoskim źródła legalne udostępniano więcej razy.

Wyniki badań pokazują, że Facebook częściej wyświetla posty, które wywołują reakcje emocjonalne, podczas gdy Twitter wydaje się przekazywać tweety w czasie rzeczywistym od osób, które obserwujemy. Innymi słowy, Facebook wydaje się być zbudowany w ten sposób, aby podjudzać skandale wywoływane przez „śmieciowe” źródła informacji. Twitter nie aż tak bardzo.

Badanie wykazało również, że chociaż linki do „wiadomości-śmieci” na Facebooku udostepniano znacznie częściej, to zdecydowanie mniej osób było na nie narażonych, niż na posty z linkami do legalnego dziennikarstwa. Wniosek jest taki, że użytkownicy Facebooka w Europie, którzy preferują „śmieciowe” wiadomości, są stosunkowo małą grupą w porównaniu z tymi, którzy wolą główne źródła wiadomości.

Źródło: latimes.com