Kto wie, co tak naprawdę jest prawdziwe? Nigdy wcześniej nie mieliśmy dostępu do tak dużej ilości informacji. W sieci można odszukać praktycznie każdego, a nasze dane osobowe, które prywatny detektyw z lat 90. mógłby uznać za zbyt szczegółowe, są teraz przez nas udostępniane z dużą łatwością. Jesteśmy również bombardowani dezinformacją. Fake newsy zajmują dziś znaczną część Internetu, a Facebooka skrytykowano za to, że nie podjął odpowiednich działań przeciwko zjawisku, które kwitnie na jego platformie: fałszywym recenzjom.

Po sześciomiesięcznym dochodzeniu Competition and Markets Authority napisał w czerwcu br., że na Facebooku i na eBayu szukają do pracy fałszywych recenzentów. Tzw. „farmy recenzentów” zachęcają osoby do publikowania pozytywnych recenzji produktów w zamian za pieniądze, gratisy lub inne korzyści. Najczęściej osoba pisząca recenzję nigdy nie miała kontaktu z danym produktem.

“Farmy recenzentów” pomysłem na biznes

Fałszywe recenzowanie to duży biznes. Uważa się, że trzy czwarte z nas posiłkuje się z recenzjami online przed podjęciem decyzji o zakupie, co oznacza, że ocena nieznajomych wpływa na miliardy funtów wydatków.

I nie chodzi tylko o manipulowanie recenzjami produktów. Branże usługowe polegają w dużej mierze na ocenach i rankingach. Były dziennikarz Oobah Butler pokazał, jak łatwo jest manipulować algorytmami „popularności”. W ciągu sześciu miesięcy sprawił, że jego restauracja stała się numerem jeden wśród londyńskich miejsc na TripAdvisor. Problem w tym, że restauracja nigdy nie istaniała.

Recenzje, o które Butler poprosił swoją rodzinę i przyjaciół, są dziś podstawą walki z fake-recenzjami. W miarę rozszerzania się umiejętności korzystania z Internetu konsumenci stają się bardziej biegli w wykrywaniu botów. Dlatego właśnie zapotrzebowanie na recenzentów – ludzi wzrosło.

W odpowiedzi platformy zatrudniają ludzi do usuwania fałszywych recenzji i nie polegają już na algorytmach. Firmy social media nie mogą już polegać na algorytmach eliminujących obraźliwe treści, strony z fake newsami i fałszywe komentarze.

Ludzie zawsze będą czytać recenzje przed zakupem produktu lub wizytą w danym miejscu. Ważne, aby mieli świadomość problemów z recenzjami online. Jest jednak jeden rodzaj fałszywej recenzji, które można docenić: te pisane dla zabawy. Kto nie pamięta, jak w roku 2012 Amazon został zbombardowany informacjami zwrotnymi na temat absurdalnie seksistowskich długopisów sprzedawanych kobietom? „Dobrze, że BIC wreszcie robią coś, by pomóc kobietom w trudnej sytuacji”– zauważył jeden z recenzentów.

Źródło: theguardian.com