Zarówno Facebook, jak i YouTube odchodzą od opracowanych przez siebie wskaźników popularności. Facebook eksperymentuje z ukrywaniem „polubień”, które pojawiają się pod zdjęciami i postami ludzi w sieci społecznościowej.

Inżynier Jane Manchun Wong odkryła, przekopując kod Facebooka, że platforma eksperymentuje z ukrywaniem „polubień”. Zamiast zobaczyć dokładną ich liczbę pod czyimś wpisem, użytkownicy zamiast tego mogliby sprawdzać, czy jednemu z nich „i innym” się to „podobało”. Ten, kto opublikował post nadal będzie mógł zobaczyć, kto go polubił.

Rzeczniczka Facebooka powiedziała, że firma rozważa przetestowanie pozbycia się licznika polubień. Dodaje, że nie wdrożono jeszcze wersji próbnej. Platforma nie zdradziła motywów swojego postępowania, ale już zaczęła publikować coś podobnego na Instagramie.

Czy takie modyfikacje to dobry pomysł?

Wielu kluczowych byłych pracowników, zarówno na Facebooku, jak i Google, ubolewa z powodu produktów, które pomogli stworzyć. Leah Pearlman, która pomogła zaprojektować przycisk „Lubię to” na Facebooku, zauważyła, że ciągłe powiadomienia w mediach społecznościowych powodują, że czuje się źle. Zaś Tristan Harris, były projektant Google, zainicjował cały ruch związany z uzależnieniem cyfrowym poprzez ruch Time Well Spent.

Andrew Przybylski, psycholog eksperymentalny z Oxford Internet Institute, powiedział, że pomysł ukrycia licznika polubień jest interesujący. Motywacje do wdrożenia tego pomysłu były związane z poprawą zdrowia psychicznego użytkowników. Oznacza to jednak, że jest to test, którego nie należy przeprowadzać nieoficjalnie.

„Tego rodzaju badań nie należy wykonywać za zamkniętymi drzwiami, ponieważ implikacje dla dobrobytu społecznego i indywidualnego są potencjalnie ogromne” – powiedział Przybylski.

Dodał, że nie oznacza to tylko publikowania wyników. „Chciałbym poznać plan z wyprzedzeniem, w tym metodologię, cele i kryteria sukcesu” – napisał. „Jeśli duża firma farmaceutyczna oświadcza, że zamierza zmienić etykietę lub składniki leku przeciwbólowego, ale nie przeprowadziła przejrzystego badania klinicznego, opinia publiczna słusznie sceptycznie podchodziłaby do tego typu działania. Łatwo zapomnieć, że nawet niewielkie zmiany zastosowane w tak popularnej platformie mogą mieć duży wpływ. Firmy takie jak Facebook czy Google powinny przeprowadzać niezależne badania pod kątem tego rodzaju dobrze przemyślanych zabiegów”.

YouTube również zmodyfikował jeden ze swoich wskaźników popularności. Firma ogłosiła w maju, że wprowadzi „skrócone liczby ilości subskrybentów”. Oznacza to, że kanały z dużą liczbą subskrybentów nie będą wyświetlać dokładnych liczb obserwatorów. Celem było ograniczenie konkurencji między jego użytkownikami, a zwłaszcza twórcami.
„Mamy nadzieję, że pomoże to wszystkim użytkownikom skoncentrować się na tworzeniu profesjonalnych treści, zaś zmniejszy presję jaką wywołują liczby” – podsumował YouTube.

Polubienia na Instagramie? Również trzeba się z nimi pożegnać.

Źródło: businessinsider.com