Fake newsy atakują ludzi poprzez media na całym świecie. Należy więc zastanowić się, na czym polega polityka zobowiązania podjętego w ostatnich dniach przez ONZ w celu powstrzymania rozpowszechniania fałszywych wiadomości w sieci.

Tylko 20 krajów podpisało tę umowę, m.in. Francja, Wielka Brytania, Republika Południowej Afryki, Kanada i Indie. Oczywiste jest jednak, że wielu sygnatariuszy widzi w niej niejasności. Na przykład w Indiach zastosowano sankcje dyscyplinarne w wolnych mediach. Prawdziwe pytanie brzmi: co przełożyłoby się na to zobowiązanie?

Rząd w Indiach prowadzi własne fałszywe konta w mediach społecznościowych, aby rozpowszechniać dezinformacje, jednocześnie kwestionując wiarygodność dziennikarzy i krytyków rządu. Prawdą jest, że niezależne dziennikarstwo ma do czynienia ze znacznie bardziej złożonym środowiskiem działania.

W dawnych czasach cenzura była dużo prostszą sprawą. Dzisiaj często sam rząd stwarza armie fałszywych kont w celu rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, aby przeciwstawiać się wiarygodnym źródłom informacji.

Oznacza to, że weszliśmy w nowy niebezpieczny świat, w którym ci, którzy posiadają najwięcej zasobów, mogą zniekształcać fakty. To prawda, że rozprzestrzenianie się dezinformacji podważyło zaufanie do instytucji demokratycznych, ale stało się to w czasie, gdy więcej autorytarnych przywódców doszło do władzy tą samą drogą. Podczas gdy media społecznościowe były kiedyś miejscem dla aktywistów do rozpowszechniania prawdy w miejscach, w których media formalne były mocno regulowane, potężni aktorzy byli w stanie kontrolować tę przestrzeń bez większych problemów.

Tylko w zeszłym tygodniu Twitter zamknął tysiące fałszywych kont rozpowszechniających propagandę, a w mediach społecznościowych zidentyfikowano tysiące fałszywych kont, które siały niezgodę wśród protestujących, zaś Facebook usunął tysiące fałszywych kont w niektórych krajach.

Ale czy w świecie, w którym fałszywe wiadomości służą potężnym elitom, naprawdę możemy oczekiwać, że kraje będą chronić prawdę? Jest to mało prawdopodobne, na co wskazuje niewielka liczba państw chcących podpisać się pod tym zobowiązaniem. Rządy nie będą działać, dopóki fałszywe wiadomości nie zaczną podważać ich interesów. W tej chwili nie czują się zagrożeni.