Internet jest doskonałym miejscem do dzielenia się swoimi pomysłami. Dopóty, dopóki nienawistny dialog w mediach społecznościowych nie doprowadzi do przemocy w realnym świecie. Czy już czas pociągnąć firmy technologiczne do odpowiedzialności za cenzurowanie mowy nienawiści?

Media społecznościowe to wspaniałe narzędzie do łączenia ludzi. Strony internetowe pozwalają na natychmiastową wymianę filmów, zdjęć i wiadomości, gromadząc wszystkich na całym świecie. W erze cyfrowej Internet stał się także forum dyskusji. Strony takie jak Facebook i Twitter są teraz podstawowymi platformami wykorzystywanymi do prowadzenia pełnych pasji konwersacji.

Internet doskonałym narzędziem dla hejterów

Politycy używają kont w mediach społecznościowych do rozpowszechniania swoich wartości oraz gromadzenia zwolenników. Intelektualiści i nauczyciele akademiccy wykorzystują swoje profile, aby przedstawiać złożone informacje w prostszy sposób, aby naprawdę każdy mógł je zrozumieć i się w nie zaangażować. Zaś trollom oraz hejterom Internet zapewnia przestrzeń do swobodnego rozpowszechniania szkodliwej i niebezpiecznej retoryki.

Mowa nienawiści w Internecie jest wyrażana na wiele różnych sposobów. Wpisy na blogu, statusy na Facebooku, tweety i czaty grupowe stały się konwencjonalnymi środkami rozpowszechniania szkodliwych treści. Grupy wyznawców różnych religii, różne grupy etniczne czy orientacje seksualne, to tylko garstka często atakowanych.

Nienawistne przekonania w social media niosą niszczycielskie implikacje w świecie rzeczywistym

Na przykład w Niemczech badania wykazały bezpośredni związek między postami na Facebooku dotyczącymi uchodźców, a fizycznymi atakami na osoby ubiegające się o azyl. Innym przykładem może być zabójca, który wtargnął do synagogi w Pittsburghu w 2018 r. Mężczyzna okazał się być pod dużym wpływem Gab, sieci społecznościowej znanej z łagodnych przepisów dotyczących nawoływania do nienawiści.

To prawda, że niektóre witryny, takie jak Facebook, Twitter i Instagram, mają surowe regulacje dotyczące mowy nienawiści, aby ograniczyć konta rozpowszechniające toksyczną retorykę. Ale istnieje bardzo niewiele przepisów, aby powstrzymać tych, których konta zostały usunięte, przed utworzeniem nowych.

W dobie anonimowości w Internecie często wystarczy utworzyć nowy adres e-mail z fałszywą nazwą, aby założyć zupełnie nowy profil. Bez prawdziwej odpowiedzialności, mowa nienawiści online ostatecznie pozostaje nieposkromiona.

Niektórzy twierdzą, że mowa nienawiści w Internecie jest niefortunną, ale nieuniknioną konsekwencją wolności słowa zapewnianą przez media społecznościowe. Jednak konsekwencja ta jest nie do przyjęcia, bowiem zagraża już zagrożonym grupom mniejszościowym. Dlatego platformy społecznościowe muszą ciężko pracować, aby wyeliminować mowę nienawiści ze swoich witryn.