Zasady łączenia się ze znajomymi uległy już dawno zmianie. Niektórzy nieśmiali ludzie, postrzegali social media jako krainę wyrażania siebie. Podobnie jak w przypadku wyrażania siebie w taki sposób, że mogą istnieć, być lubiani, ale nie muszą widywać się z innymi osobami ani rozmawiać z nimi.

Kiedyś fajnie było korzystać z SMSów, flirtować czy umawiać się na randki. I nie widzieć twarzy rozmówcy. Było po prostu swobodnie i bezpiecznie. Nastała jednak era social media.

Miło było też móc udostępniać aktualizacje i wiadomości znajomym na MySpace, nawet gdy ich za często nie widywaliśmy. Czasami dało to powody do rozpoczęcia rozmowy, na przykład: „Widziałem twój post na temat nowej kawiarni – jak było?” lub „Widziałem, że jesteś w nowym związku – kim on jest? / co ona lubi?”

Ale myślenie o większej grupie odbiorców niż bliscy przyjaciele zaczęło być z czasem przytłaczające, szczególnie, gdy pojawiały się nowe zasady. Media społecznościowe okazały się z czasem obciążeniem, a sposób, w jaki korzystamy z tych aplikacji dzisiaj, determinuje ich wpływ na naszą osobowość.

Dla niektórych ciągłe porównywanie się do idealnych osób z Instagrama może sprawiać, że czujemy się nieodpowiedni, mniej atrakcyjni, zamykamy się w sobie. W przypadku innych możesz odczuwać wzrost stresu lub niepokoju.

Oto kilka negatywnych skutków, jakie social media wywierają na naszą psychikę:

24 na dobę w ciągłym kontakcie…

Aktualizacje, fala wiadomości, niekończący się kontakt z biurem. Media społecznościowe są z nami całą dobę i 7 dni w tygodniu. Jesteśmy przymocowani do naszego telefonu. Przez to ciągle zaglądamy do tego, co dzieje się u innych mimo to, że tego nie chcemy.

Social media tworzą alternatywne persony

Jeśli jesteś profesjonalistą, wiesz, że posiadanie czystych, wyselekcjonowanych zdjęć w social media ma moc. Nawet jeśli Twoje konto (na przykład Facebook) jest prywatne, Twoje zachowanie na tym koncie jest nadal nierozerwalnie związane z utrzymaniem reputacji.

Kiedy musimy zdecydować, jak publikować, kiedy publikować, co publikować, nasz umysł może czuć się przytłoczony, próbując dowiedzieć się, co pomoże lub zaszkodzi Twojemu obrazowi w sieci. To jest sfera poza osobowością, którą mamy zarezerwowaną dla naszych krewnych będących w świecie online.

Stresujące wiadomości i presja uczestnictwa – to się sumuje!

Wszyscy raczej należymy do grupy ludzi empatycznych, a odczuwanie bólu i cierpienia na świecie oddziałuje na nas mniej lub bardziej emocjonalnie. Dzięki social media docieramy każdego dnia do takich obrazów i treści. Z czasem ogarniają nas fale smutku i przygnębienia.

Te uczucia mogą z pewnością podnieść na wyższy level nasze negatywne nastroje i poziom stresu w sposób, którego możemy w początkowej fazie nie zauważyć. Negatywny wpływ na większość ludzi ma bezczynnie przeglądanie treści na Facebooku, czytanie w kółko negatywnych wiadomości, odmiennych opinii etc.

Innym czynnikiem może być obowiązek dzielenia się ważnymi wydarzeniami z naszego życia, uczestniczenia w ciągłych rywalizacjach wyzwaniach, a z czasem dotyka nas silna presja uczestnictwa w ruchach i obywatelskich organizacjach (bo inni też uczestniczą). To bez wątpienia pozostawia emocjonalny ślad.

Uzależniające, zawsze pod ręką…

Przewijanie w nieskończoność tablic na Facebooku czy Instagramie jest łatwe, pewnie nawet wpływa pozytywnie na nastrój. Wyciągasz telefon, gdy się nudzisz, a przeskakiwanie po postach i zdjęciach jest banałem. Jest TAK DUŻO do obejrzenia, że trudno to odłożyć… Od tego się zaczyna.

Po tym, jak wskoczyliśmy na Instagram, jesteśmy zalewani doskonałymi obrazami innych. Im więcej obrazów wartych obejrzenia, tym bardziej niegodne Ciebie i Twojego życia.

Na przykład, jako pisarz, śledzisz wielu cenionych autorów, których lubisz i podziwiasz. To sprawia, że jeśli sam piszesz, bledniesz przy innych porzucając z czasem pasję. Śledzisz też pewnie swojego ulubionego fit-influencera i jego poczynania na siłowni? Prawdopodobnie niebawem przekonasz się, że nie wyglądasz tak dobrze, jak oni, nawet jeśli wiesz, że osiągnięcie jego poziomu sprawności jest po prostu efektem zaangażowania i poświęcenia. Ogarnia Cię smutek.

Najbardziej pewni siebie i odnoszący sukcesy ludzie są zawsze najważniejsi. Mamy skłonność do przyciągania ludzi, którzy wydają się „mieć wszystko”. Masz ostatecznie ciągłe wrażenie, że nie jesteś wystarczająco dobry.

FOMO, czyli lęk przed pominięciem

FOMO – król niepokoju. W naszym świecie online znajduje się mnóstwo osób uczestniczących w wydarzeniach, których chcemy (lub czujemy, że powinniśmy) być częścią. Oczywiście nie możemy być jednocześnie wszędzie a ZAWSZE będzie coś ciekawszego lub bardziej ekscytującego niż nasze obecne zajęcie.

Taka jest prawda -każdego dnia, ciągle, nieustannie będziemy oglądać w mediach społecznościowych rzeczy, których nam osobiście brakuje.

Negatywne skutki używania mediów społecznościowych są często nie bez powodu. Musimy rozmawiać o tym, w jaki sposób technologia wpływa na nas negatywnie. Technika to dziś tak ogromna część naszego codziennego życia, że trudno wiedzieć, jak i kiedy się po prostu… rozłączyć.

Poniżej znajduje się kilka rozwiązań, które pomogą poruszać się po mediach społecznościowych, minimalizując wspomniane negatywne skutki.

1. Ograniczmy liczbę kont, które obserwujemy

Kiedy zaczynamy korzystać z mediów społecznościowych, zaprzyjaźniamy się ze wszystkimi, polubiamy wszystko i wszystko obserwujemy. Bo ładne.

Ale teraz, gdy na swoim profilu wszystko ma prawie KAŻDY, a lista znajomych staje się dłuższa i dłuższa, przestajemy widzieć to, co właściwie nas interesuje, bo jesteśmy zalewani wszystkim w ilościach, które trudno ogarnąć.

Warto ocenić, kogo chcemy śledzić i dlaczego. Obserwujemy wiele kont pokazujących psy i koty, ponieważ sprawiają, że jesteśmy weselsi. Śledzimy influencerów, ponieważ chcemy się od nich uczyć. Śledzimy też rodzinę, aby nadążyć za tym, co dzieje się w życiu ciotek, kuzynów i babć.

Jeśli obserwowana osoba / konto nie przynosi nam radości, istotnych informacji, przestańmy je obserwować!

2. Nie bójmy się pisać miłych, zachęcających komentarzy do postów innych

Może to zachęcić innych do zrobienia tego samego dla nas. Nawiązujemy relacje „online” z ludźmi, z którymi nigdy tak naprawdę nie mieliśmy żadnego kontaktu. To nie powstrzymało nas i moich internetowych przyjaciół przed wzajemnym dopingowaniem i udostępnianiem treści, którymi jesteśmy zainteresowani.

Nie spodziewajmy się rzecz jasna takiego samego traktowania, jakie oferujemy innym, ale szerzenie dobrych wibracji i zachęty jest zawsze dobre zarówno dla odbiorcy, jak i osoby, która je daje.

3. Ograniczmy liczbę mediów, z których korzystamy

Jeśli jesteśmy przedsiębiorcami, który musi promować swoje usługi lub produkty, może to być trudne. Ale dla reszty z nas? Jeśli nie używamy platformy social media dobrze, lepiej nie robić tego wcale, niż marnować czas i psuć sobie humor.

4. Pokazujmy swoje treści tylko wybranym

Zwłaszcza na Facebooku – każdy z nas ma w rodzinie lub w grupie znajomych takie osoby, które niekoniecznie muzą być z nami blisko. Często też czytanie przez nich naszych treści może być źródłem kłopotów.

Jeśli więc masz wielu członków rodziny, którzy zawsze nalegają, byś rozpowszechniał np. fake newsy (bo sami uważają, że to prawda), udostępniaj te posty tylko niektórym grupom, aby uniknąć narażenia siebie na nieprzyjemności.

5. Ogranicz czas spędzany online

Wszyscy czasem potrzebujemy przerwy – od wszystkiego. Niezależnie od tego, czy naprawdę lubimy spędzać czas w towarzystwie, nie zapomnijmy od czasu do czasu spotkać się z przyjaciółmi na żywo, wybrać się na spacer po parku lub poczytać książkę. Nasz stres i niepokój odejdzie w niebyt. Warto więc czasem po prostu odłożyć telefon na półkę.