Niektórzy influencerzy psują rynek fałszywymi lub kupionymi obserwatorami profili. Inni polecają towary, których nigdy nie używaliby w prawdziwym życiu. Konsumenci i fani influencerów są coraz bardziej świadomi i zaczynają być nieufni. Marki również zaczynają mieć dość i zastanawiają się, czy nie odejść od takiego rodzaju współpracy.

Problemem w tym wszystkim może nie być jednak sam model influencera, ale kierunek transakcji biznesowej, który zatruwa rynek. Jak wygląda taka współpraca w praktyce?

  • marka chce sprzedawać produkt i potrzebuje klientów;
  • wpływowy influencer ma wielu fanów, więc marka bada, ile będzie kosztowało, aby na jego kanale opublikował coś o produkcie sprzedawanym przez markę;
  • influencer publikuje posta, ten rozchodzi się w sieci;
  • marka płaci influencerowi za wykonane zadanie.

To marka inicjuje te umowy (albo agencja PR, która stoi za marką), więc nic dziwnego, że pieniądze mogą czasem być ważniejsze niż jakakolwiek autentyczność takich działań. W końcu influencerzy są tylko ludźmi.

Jednak nie musi tak być. Gdyby influencerzy zmienili swoje podejście do tematu transakcji biznesowych, rezultaty nie tylko uratowałyby model i wizerunek tego rynku, ale mogłyby skierować wielu internetowych celebryów w stronę bardziej rentownych marek.

Sojusze marek z influencerami

Gdy celebrytka przymila się do marki z nadzieją, że znajdzie się na liście jej przedstawicieli on-line, prawdopodobne jest to spełnienie co najmniej jednego z poniższych podpunktów:

  • celebrytka lubi markę, używa rzeczy tej marki;
  • influencer wierzy w markę i w to, co ta marka sobą reprezentuje (wartości);
  • fani celebrytki mogą być zainteresowani produktami tej marki;
  • kombinacja w/w trzech rzeczy.

Dobry wybór modelu współpracy oznacza większą autentyczność. Przekształca model „kampanii influencerskiej”, która jest idealna z perspektywy marki, w „kampanię poparcia”, która również jest oczywiście w marki interesie, ale także w interesie influencera.

  Fake news - globalny konflikt w social media

Ostatnią rzeczą, jakiej chcą celebryci, jest podpadnięcie fanom. Ludzie śledzą ich z jakiegoś powodu. Istnieje między nimi pewnego rodzaju niewidzialny pakt. Kiedy obserwujący wyczuwają, że coś jest nie tak, prawdopodobnie mają rację. Co więcej, szczególnie gdy celebryta „wierzy w markę i w to, co ta marka sobą reprezentuje”, to oznacza, że jego kampanie płatne są w oczach obserwatorów tego najlepszym dowodem.

Pytanie brzmi: w jaki sposób celebryta może lepiej sformułować własne cele, aby potencjalne sprzymierzone marki mogły wyraźniej zobaczyć powiązania na linii celebryta-marka? Muszą wyeliminować nieautentyczne, przypadkowe „sponsorowanie” (z reguły widoczne bardzo wyraźnie) i zamiast tego znaleźć sensowne „sojusze” z markami oparte o długoterminową strategię i ukierunkowane na cel. Takie sojusze, które będą korzystne dla obu stron, a finalnie dla obserwujących, czyli potencjalnych konsumentów.

Influencerzy, myślcie jak marka!

Jeśli wiec jesteś influencerem, masz kilka rzeczy do przemyślenia w kwestii wyboru marki do współpracy. Po pierwsze, przestań myśleć o markach i zacznij myśleć o sobie. Kim jesteś? W co wierzysz? Jakie są dotychczasowe wzorce w Twoim życiu? Co motywuje Ciebie do działania? W odpowiedziach na takie pytania znajdziesz podstawowe sedno swej działalności.

Potrzebujesz marek, które pomogą Wam udowodnić swój pomysł na życie przy każdej aktywności, którą dokumentujesz w sieci. Marek, które pomogą Ci być bardziej takim, jakim jesteś dla swych fanów. Marek, które pojawią się w Twoim codziennym życiu jako jego element, a nie lokowany na siłę. Tylko to sprawi, że Wasz wizerunek on-line będzie w pełni autentyczny.

Dzięki takim osobom autentyczność będzie w tej branży kluczowa. Marki będą kupować usługę u zmotywowanych influencerów, a nie tylko „obserwujących / klientów”. W rezultacie marki i konsumenci będą mieć pod ręką takich ambasadorów, którzy autentycznie wpływają na ludzi. I za tym podążą również obserwatorzy, a potem klienci.

  Młyn propagandowy na wenezuelskim Twitterze